Pogoniona przez niejaką "Kasię z BTP" (całuski! :) zerknęłam na swój blog i zamarłam... Ostatni wpis - z maja... Dość tłumaczeń, że czasu brak ;) No dobrze, na prawdę czasu brak, ale to wcale nie znaczy, że nic się nie dzieje. Dzieje się dużo :) Tylko na blogu pusto...
Czas to zmienić i szybciutko uzupełnić.
Kolejna klatka wystawowa uszyta na zamówienie, z motywem przewodnim "Vintage Butterfly", w kolorystyce motywu czyli róż i błękit. Prezentować się w nim będą Ragdolle.
Nie wnikam w szczegóły co dokładnie wchodzi w skład zestawu, jest to pełen, kompletny wystrój na wystawę kotów rasowych, pasujący na każdą klatkę niezależnie od federacji, w jakiej będą wystawiane koty.
Chciałabym tylko powiedzieć kilka słów na temat wystrojów jako takich, ponieważ wiem, że osoby, które nigdy nie widziały wystawy, a czytują mojego bloga, nie znają realiów wystawiania kotów, na takie "cuda" najczęściej reagują rysowaniem sobie palcem na czole kółeczka, nazywając całość "przesadą" i "wariactwem" i "czego to ludzie nie wymyślą". Spieszę wytłumaczyć, że z dokładnie tego samego prozaicznego powodu ubieramy w zimę Yorki i Jamniczki w ciepłe ubranka (bo im jest zwyczajnie zimno), z tego samego powodu ubieramy klatki wystawowe (ma być kotom wygodnie i komfortowo). Każdy szanujący się hodowca jeździ ze swymi kociakami na wystawy, aby poddać je ocenie sędziów. Robi to regularnie i wielokrotnie, w kraju i za granicą. Dlatego właśnie, gdy chcecie kupić kociątko z takiej szanującej się hodowli, wystawiającej koty, możecie mieć pewność, że Wasze Kociątko wyrośnie na dokładnie tak samo piękne zwierzę, jak jego Mama i Tata. Taki hodowca rozmnaża tylko koty najlepsze z najlepszych. Dlatego wystawy to nie jest żadna fanaberia, a obowiązek każdego poważnie traktującego swą pasję hodowcy :)
Uff, wyszło trochę pompatycznie, ale chyba udało się wytłumaczyć dlaczego stroimy klatki :)
Dobry wystrój musi być:
- komfortowy dla kota
- łatwy do montażu i demontażu dla hodowcy
- bezpieczny dla kota (zasłonki odgradzają klatki od siebie i zasłaniają kotu widok na inne, obce koty)
- przyjemny w odbiorze i estetyczny (chyba lubicie oglądać swobodnie cudne koty na wystawach?:)
- funkcjonalny dla hodowcy (trzeba mieć "oko" na swojego ulubieńca)
- rozbieralny (elementy wystroju jak legowiska, pledy, są normalnie wykorzystywane w domu dzięki czemu kot na wystawę zabiera także zapach swojego domu, więc czuje się bezpiecznie i swobodnie w znanym sobie miejscu)
- nienachalny, bo prawdziwym "wystrojem" klatki wystawowej jest kot. Wystrój ma być jedynie tłem dla naszych pięknot i nie przytłaczać nadmiarem.
W tym bajecznym, kolorowym motylim wystroju udało się stworzyć prawdziwy klimat hodowli i dać komfort używania zarówno kotom, jak i hodowcy. Aż się nie mogę doczekać zobaczenia tej klatki na wystawie :)
Voila!
wtorek, 29 października 2013
sobota, 18 maja 2013
Wystrój klatki wystawowej
Wystrój klatki uszyty na zamówienie. Tematycznie "królewski" w ulubionym przez wystawcę morskim kolorze. Dla kotów syberyjskich :)
piątek, 22 marca 2013
Wielkanocne króliczki
Nie ma wiosny. Zapodziała się, zabłądziła, zaspała. Zasypał ją śnieg i zawiał wiatr. Może chora jest? Może nie wie że już czas?
Na wiosnę oczekują wielkanocne króliki.
Na wiosnę oczekują wielkanocne króliki.
niedziela, 3 lutego 2013
Metoda transferu i Suknie
Jakiś czas temu przeglądając zasoby internetu pod kątem wzorów i inspiracji dla decoupażystek, natknęłam się na pakiety grafik do pobrania, jakich wiele. Mój wzrok przykuły staromodne, piękne suknie w czarno białym wydaniu. Od razu je zobaczyłam na podkładkach i deseczkach, w formie prostego transferu. Do takich wzorów nie trzeba nic innego - są piękne same w sobie i wiele mówią bez dodatkowych zdobień. Powinny zostać tak czyste jak pierwowzór - wygłaskane i wyprasowane, powieszone równiusieńko na wieszakach, jak w starej zapomnianej już alkowie.
sobota, 2 lutego 2013
Międzynarodowa wystawa kotów rasowych i nagrody
Zostałam poproszona o przygotowanie zestawu 20 nagród na ringi. Sprawa jest mi bardzo bliska, ponieważ nie tylko jestem hodowcą, ale wystawa miała się odbyć po raz pierwszy w Piasecznie - mieście w którym praktycznie mieszkałam całe życie. W dodatku jednocześnie na wystawie świętowaliśmy 25 lecie WCF, międzynarodowej federacji felinologicznej, do której należę.
Duża sprawa :)
Ring WCF polega na wybraniu najlepszych kotów z danej grupy wiekowej niezależnie od ich rasy i płci. Osobno więc punktuje się kocięta, osobno koty dorosłe. Jest jeszcze podział na koty hodowlane i koty domowe. Nagrodzonych było 10 pierwszych miejsc. Ja przygotowałam nagrody dla ringów kitten i adult, razem 20. Przygotowałam deseczki na zapiski. Każda inna, z innym kotem. Wszystkie jednak sygnowane logo organizatorów - WCF i IBSCC. Koty nałożone decoupage klasycznym, loga to transfery. Całość porządnie i wielokrotnie lakierowana. Karteczki na zapiski są wymienne, przymocowane za pomocą mocnej taśmy dwustronnej. A jako niespodziankę do każdej deseczki dodałam po jednej kociej saszetce z lawendą i po dwie myszy.
Jedna tylko moja malutka uwaga: deseczki są porządnie i dokładnie wykonane, jednakże nie zaleca się... rzucania nimi. Na wystawie byłam zawiedziona, gdy zobaczyłam że ktoś, czy to przy przepakowywaniu, czy w trakcie transportu, szarpał nimi na tyle, że mimo zabezpieczenia i zafoliowania każdej sztuki, od części deseczek odpadły kartki łamiąc się w połowie bloczków. Na szczęście rzecz łatwa do naprawienia (przykleić jeszcze raz) ale mimo to przykro.
Nic to, następnym razem przygotuję coś, czym będzie można rzucać :)
Duża sprawa :)
Ring WCF polega na wybraniu najlepszych kotów z danej grupy wiekowej niezależnie od ich rasy i płci. Osobno więc punktuje się kocięta, osobno koty dorosłe. Jest jeszcze podział na koty hodowlane i koty domowe. Nagrodzonych było 10 pierwszych miejsc. Ja przygotowałam nagrody dla ringów kitten i adult, razem 20. Przygotowałam deseczki na zapiski. Każda inna, z innym kotem. Wszystkie jednak sygnowane logo organizatorów - WCF i IBSCC. Koty nałożone decoupage klasycznym, loga to transfery. Całość porządnie i wielokrotnie lakierowana. Karteczki na zapiski są wymienne, przymocowane za pomocą mocnej taśmy dwustronnej. A jako niespodziankę do każdej deseczki dodałam po jednej kociej saszetce z lawendą i po dwie myszy.
Jedna tylko moja malutka uwaga: deseczki są porządnie i dokładnie wykonane, jednakże nie zaleca się... rzucania nimi. Na wystawie byłam zawiedziona, gdy zobaczyłam że ktoś, czy to przy przepakowywaniu, czy w trakcie transportu, szarpał nimi na tyle, że mimo zabezpieczenia i zafoliowania każdej sztuki, od części deseczek odpadły kartki łamiąc się w połowie bloczków. Na szczęście rzecz łatwa do naprawienia (przykleić jeszcze raz) ale mimo to przykro.
Nic to, następnym razem przygotuję coś, czym będzie można rzucać :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






























